Matka Wszechświata

W Indiach ludzie czczą wielu bogów, mówi się nawet o milionach. W rzeczywistości indyjscy bogowie „mnożą się” dlatego, że niemal każdy z nich występuje pod wieloma postaciami i wieloma imionami. To trochę tak, jak z chrześcijańską Matką Boską. Niby jest jedna, ale form, w jakich się przejawia i imion, jakie nosi jest wiele.
 I każda z Matek Boskich słynie z innych nieco właściwości. Dzięki tej analogii łatwiej zrozumieć wielość indyjskich bóstw. Analogia owa nie może jednak sięgać zbyt głęboko, gdyż Matka Boska bóstwem nie jest, przynajmniej oficjalnie, natomiast indyjskie Boskie Matki są bóstwami w pełnym tego słowa znaczeniu.

Każdy indyjski bóg posiada swoją żeńską „połówkę”, nawet Ganeśa, przez wielu uważany za bezżennego brahmaćarina, bywa kojarzony z imionami wielu bogiń, między innymi Buddhi i Siddhi.

Indyjska Trójca największych bogów nie jest wyjątkiem. Małżonką Brahmy-Stworzyciela jest Saraswati, towarzyszką Wisznu – Podtrzymującego i Chroniącego – jest Lakszmi, a partnerką Śiwy-Niszczyciela jest Parwati.

Te trzy boginie: Saraswati, Lakszmi i Parwati tworzą żeńską Trójcę hinduizmu. Najwyższe zgromadzenie „boskich matek”.

Oczywiście, jak to zwykle w Indiach, indyjskiej kulturze i religii bywa, nic nie jest proste, jasne ani oczywiste. Lakszmi jest czasem uważana za małżonkę Ganeśi, a bogowie wielkiej Trójcy nie poprzestają na jednej partnerce, choć najczęściej okazuje się, że kilka partnerek noszących różne imiona w rzeczywistości reprezentuje jedną postać…

Kult bogiń jest w Indiach równie silny, co kult bogów. Żeńskość w religii, zupełnie inaczej niż w życiu codziennym, jest wartością nieocenioną, zasługującą na najwyższy szacunek i cześć. Bez bogiń nie byłoby bogów, nie może bowiem istnieć męskie bez żeńskiego, ojciec bez matki, dzień bez nocy. Energie dopełniają się i tylko razem mogą stanowić moc zdolną stwarzać i unicestwiać światy. Rola żeńskiej boskości jest szczególnie podkreślana w śiwaickim nurcie hinduizmu i wszelkich odmianach tantryzmu. Czasem zdarza się tak, że bóstwo „rezygnuje” ze swojej jednostkowej manifestacji i przejawia się w formie dwupłciowej. Takim przejawieniem boskości jest Ardhnariśwara, „dwupłciowy” Śiwa, w absolutnym zjednoczeniu z Parwati (Durgą, Śakti…). Prawa strona postaci jest męska, a lewa kobieca, z pięknie wyeksponowaną piersią; w ikonografii indyjskiej takie przedstawienia boga nie są rzadkością.

Bóg Śiwa z biegiem mileniów i stuleci stał się najważniejszym i najpotężniejszym spośród całej Trójcy. Pasywny Brahma odszedł w odległy zakątek uniwersum, gdzie drzemie sobie spokojnie nie ingerując w losy świata. Wisznu zesłał na Ziemię wielu Awatarów i z nimi podzielił się mocą i kultem wiernych. Wyznawcy Kriszny lub Ramy często nie pamiętają, że bogowie ci to nic innego jak tylko Awatary wielkiego Wisznu. Śiwa zachował pełną niezależność i niejako wyemancypował się spod wpływów innych bogów.

Pierwszą znaną ludzkości małżonką Śiwy była Sati, córka Dakszy Pradźapatiego, który, nie wiedzieć czemu, nie darzył sympatią swego boskiego zięcia. A właściwie to nawet wiadomo, dlaczego Śiwy nie lubił i nie szanował – nie podobały mu się jego maniery, dziwny wygląd i równie dziwne obyczaje. Purany, starożytne pisma religijne, dokładnie nie opisują owych nieodpowiadających teściowi cech, jednak można się domyślać, że chodziło o skłonność do samotnego medytowania w górach, długie kudły i zamiłowanie do tańca, który mógł się źle skończyć dla Wszechświata. Tak czy inaczej, Daksza zlekceważył Śiwę nie zapraszając go do udziału w ważnej ceremonii religijnej, czego Sati, wpatrzona w małżonka jak w tęczę, znieść nie mogła. Wściekła się, zerwała stosunki z ojcem i stanęła w ogniu, który niemal doszczętnie strawił jej ciało. Odtąd jej imię stało się synonimem wiernej małżonki i dziś wiązane jest z niechlubnym zwyczajem palenia wdów na mężowskich stosach funeralnych. W hinduizmie oczywiście umiera jedynie ciało, dusza zaś wraca w innej postaci. Tak też stało się z Sati. Bardzo pragnęła być ponownie z Śiwą, więc odrodziła się jako Parwati, córka Himawana i ponownie poślubiła Śiwę, by wspólnie unicestwić demona Tarakasurę. I tak pojawiła się najsłynniejsza boska para indyjskiego panteonu, o której wspólnych dokonaniach i rozmaitych kosmicznych przygodach krąży wiele legend i przekazów.

Pewnego razu Parwati nieopatrznie zasłoniła dłońmi oczy Śiwy i o mały włos nie doszłoby do unicestwienia świata, który dosłownie stracił oddech i na chwilę się zatrzymał w oczekiwaniu na ostateczny cios. Aby odwrócić nieszczęście, Parwati udała się do Kanchipuram, gdzie oddała się medytacjom, postom i umartwieniom. Medytowała w pobliżu reprezentującego Boga lingamu. Aby sprawdzić siłę jej medytacji, Śiwa zesłał powódź, która podmyła święty lingam i usiłowała go unieść w siną dal. Parwati mocno objęła kamień zatrzymując go i jednocząc się z nim. Świat został ocalony, a bóstwa po raz kolejny połączyły się w jeden boski byt. Parwati w tej przygodzie nosi imię Kamakszi, a w miejscu, gdzie wszystko to się zdarzyło stoi dziś jedna z najważniejszych świątyń Śiwy, należąca do Pięciu Świątyń Żywiołów i reprezentująca element Ziemi. Podobnych legend jest bardzo wiele, a i ta przytoczona ma wiele rozmaitych wariantów. Właściwie z każdą indyjską świątynią wiąże się jakaś opowieść, a wszystkie najważniejsze były w przeszłości nawiedzone przez boską moc w takiej czy innej postaci. Ale wróćmy do Bogini.

O Śakti, boskiej mocy i matce bogów wspominają już hymny wedyjskie, a w późniejszych pismach, zarówno tych kanonicznych (purany) jak i będących dziełami poetów, odnośników do Boskiej Matki można znaleźć bardzo wiele. Parwati to Śakti – potęga, siła, moc. Energia, bez której nic nie może się zdarzyć. Znana jest pod wieloma innymi imionami: Loka-Mata (Matka Świata), Brahma-Widja (Mądrość Brahmy), Śiwadźniana-Pradajini (Wiedza Śiwy), Śiwaduti (Ta, której posłańcem jest Śiwa), Śiwaradhja (Czcicielka Śiwy), Śiwamurti (Oblicze Śiwy), Śiwankari (Wieszcząca Śiwę), Amba (Boska Matka), Ambika (Matka, Matuchna), Gauri (Jasna, Lśniąca, Złocista), Radźeśwari (Królewska Istota), Tripurasundari (Piękność Trzech Światów) i pod wieloma innymi oraz, oczywiście, jako Durga i Kali.

Te dwie ostatnie emanacje Śakti otaczane są szczególnym kultem i przypisywana jest im równie niezwykła moc. Obie też nazywane są Matkami. Jedno z najważniejszych hinduistycznych świąt Navaratri, łączone z Durgapudźa, poświęcone jest właśnie kultowi Durgi. W kolejne dziewięć dni i nocy oddaje się cześć Bogini pod dziewięcioma różnymi postaciami.

Pierwszego dnia wierni składają hołd Śailaputri (Córa Gór) – dosiadającemu byka żeńskiemu ucieleśnieniu Trójcy (Brahma, Wisznu, Śiwa).

Drugi dzień poświęcony jest Durdze Brahmaćarini – praktykującej medytację ascetce z różańcem w dłoni.  

Dzień trzeci to dzień Ćhandraghanty, niosącej pokój i uspokojenie, chroniącej przed demonami i obdarzającej powodzeniem. W tej postaci Durga nosi na czole półksiężyc, dosiada lwa i ma aż dziesięć ramion dzierżących różne symboliczne przedmioty.

Czwartego dnia modlitwy i ofiary kierowane są do Kuśmundy – Stworzycielki Świata. Jej imię oznacza tę, która ogrzewa kosmiczne jajo. Bogini podróżuje na lwie i jest ośmio- albo dziesięcioramienna. Kuśmunda stworzyła świat i życie na ziemi. To ostatnie powstało na skutek… dzikiego wybuchu śmiechu Bogini. Jej śmiech rozprysnął się po całej planecie powołując do życia rośliny. Resztę zrobiła ewolucja.

Piątego dnia przywołuje się imię Skanda Maty, czyli Matki Skandy zwanego także Kartikeyą – bóstwa powołanego do walki z demonicznymi siłami wszechświata. W tej postaci Durga przedstawiana jest z Dzieciątkiem. Najczęściej siedzi na lwie i ma „tylko” cztery ramiona. Czasami przedstawiana jest także siedząca na kwiecie lotosu z Dzieciątkiem obejmowanym jednym z prawych ramion.

Dzień szósty to dzień Katjajani, Durgi inkarnowanej jako córka mędrca Katy, który oddaniem i medytacją wyprosił sobie takie właśnie dziecię.

Kalratri (Czarna Noc) czczona jest dnia siódmego. Jest to najbardziej groźna i dzika postać Durgi –granatowa lub czarna, zieje ogniem, ma rozczochrane włosy, a jej pierś zdobi długi naszyjnik ze światła. Choć taka dzika i groźna, jako wierzchowca upodobała sobie potulnego osiołka, a jej przydomek to Śubhamkari – Czyniąca Dobro.

Ósmego dnia pokłon należy się boskiej emanacji noszącej imię Maha Gauri – Wielka Jasna. To ona zmywa wszelkie grzechy i oczyszcza wszelkie aspekty życia. Jest inteligentną, spokojną joginią, która mnóstwo czasu spędziła na samotnych medytacjach w górach. Wiatr i słońce sprawiły, że jej skóra zbrązowiała i pomarszczyła się. Z czasem stała się niemal czarna. Dopiero święte wody Gangi przywróciły jej dawny blask czyniąc ją Lśniącą.

Wreszcie dzień dziewiąty poświęcony jest Siddhidatri – tej, która obdarza nadnaturalną mocą. Jest Boginią Matką, Uzdrowicielką, manifestacją najwyższej żeńskiej boskości.

Kali, druga obok Durgi najbardziej popularna emanacja Śakti jest zarazem najgroźniejszym, a nawet przerażającym, jej przejawieniem. To z nią właśnie wiąże się wiele legend i opowieści o tajemnych sektach, ofiarach z ludzi, przerażających rytuałach. Do dziś tu i ówdzie składa się jej ofiary z krwi zwierząt, przy czym zawsze są to osobniki płci męskiej: koguty, kozły, barany, byki itp. Ale bogini Kali nie jest, bynajmniej, uosobieniem zła. Jest Panią Czasu i Zmiany, Kreacji, Trwania i Zniszczenia, Władczynią Mocy. Jej groźnie wyglądająca postać ma straszyć zło, odpędzać i niszczyć osobowe i nieosobowe demony, choć jej energia jest tak dzika, nieokiełznana i ogromna, że w zapamiętaniu może zniszczyć cały świat. Kali jest czarna, co wyraża jej imię, przedstawiana bywa jednak w ikonografii także jako granatowa lub nawet błękitna. Wszystkie jej atrybuty budzą grozę: naszyjniki z czaszek, naczynia pełne krwi, odcięta głowa, którą trzyma w jednym ze swych ramion (ma ich co najmniej cztery), miecze i sztylety, którymi odcina ludzkie przywiązania, złe skłonności, mroczną karmę.

Ikonograficzne wyobrażenia Kali mają często wywalony na całą długość czerwony język, który jeszcze dodaje szczyptę grozy do i tak już groźnej postaci. Z tym językiem wiąże się pewna opowieść ukazująca jednocześnie, że Kali jest nieprzewidywalna jak siła natury, jak żywioł, który pędzi przed siebie i zmiata wszystko po drodze. Otóż, pewnego razu, pijana krwią demonów, rozgrzana walką Kali zaczęła tańczyć. Jej taniec, podobnie, jak taniec Śiwy może spowodować unicestwienie świata, więc nie ma żartów. Bogini coraz bardziej rozkręcała się w tanecznym szaleństwie, a kosmos zaczął już trzeszczeć w szwach. Nie znajdując innego sposobu, Śiwa, chcąc ją zatrzymać, rzucił się swej małżonce pod nogi. Kali tańczyła dalej nic nie widząc i na nic nie zważając, aż wreszcie nadepnęła z impetem na pierś boga. To ją powstrzymało. Uspokoiła się i wywaliła język, co miało być oznaką zawstydzenia i przeprosin jednocześnie. Świat został ocalony, a Kali z językiem na wierzchu, nazywana Dakszina (Dakszin) Kali nadal spogląda na wiernych z obrazów przypominając o tym zdarzeniu i o swojej mocy.

Kali czczona jest jako Matka, jako ucieleśnienie najwyższego bóstwa, uosobienie boskiej energii – Śakti. Posiada tyle aspektów, że można by o niej napisać całą książkę. Czasem utożsamia się z nią nawet boga Krisznę. Czci się ją w świątyniach i na polach kremacyjnych, jawnie i w tajemnicy. Kobiety proszą ją o potomstwo i opiekę nad potomstwem, tantrycy poprzez poświęcone jej rytuały próbują osiągnąć siddhi (moce nadnaturalne) i mokszę (zbawienie). Przyjmuje w ofierze owoce i kwiaty, tak jak inni bogowie. Lubi kadzidła i światło maślanych lampek. Ale ludzie wciąż wierzą, że najbardziej smakuje jej krew.

Gdy dokładnie pogrzebać w indyjskiej mitologii, świętych tekstach i literaturze okaże się, że wszystkie imiona i awatary żeńskiej boskości sprowadzają się do jednego: Adi Parakszati –  prabogini, pramatki, której imię znaczy Wieczna Bezgraniczna Moc. To emanacją tego bezcielesnego bóstwa stała się Sati a następnie Parwati we wszystkich swoich boskich przejawach.

Hinduizm nie jest religią jednorodną, podobnie, jak wyrosła na jego gruncie filozofia mieni się wszystkimi barwami myśli. Pytając różnych guru, mędrców i filozofów o istotę żeńskiej boskości możemy otrzymać zgoła różne odpowiedzi. Często usłyszymy, że Bóg, Brahman, Najwyższa Istota jednoczy w sobie obydwa pierwiastki, męski i żeński i tak naprawdę nie jest ani Nim, ani Nią. Większości śmiertelników wywody filozofów i teologów są jednak obce a ludzie zwykle poszukują u bogów wsparcia i opieki, dlatego matczyne bóstwa gromadzą rzesze wyznawców zarówno w Indiach jak i na Zachodzie.

W Polityce prywatności dowiedz się więcej o sposobie i zakresie przetwarzania Twoich danych osobowych oraz o celu używania cookies.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.